Samotność triathlonisty, czyli dlaczego czasem warto wyjść do ludzi
Bądźmy ze sobą szczerzy – jako triathloniści mamy specyficzną reputację w rowerowym świecie. Kolorowe ptaki, które kręcą waty w piwnicy na trenażerze, a na szosie patrzą tylko w licznik. I w sumie trudno się nam dziwić. Jazda solo ma w sobie coś z perfekcyjnie naoliwionej maszyny.
Robisz swój trening, o swojej porze, we własnym tempie. Nie tracisz trzech dni na negocjacje w grupie na WhatsAppie, żeby ustalić, o której ruszacie. Wychodzisz, kręcisz swoje interwały, wracasz. Czysta efektywność. Ale czy zamykając się w tej swojej aerodynamicznej bańce, przypadkiem czegoś nie tracimy?
Ostatnio sporo o tym myślałem i doszedłem do wniosku, że unikanie ustawek rowerowych to jak jedzenie suchego ryżu każdego dnia – kalorie się zgadzają, robotę to robi, ale radości w tym za grosz.
Oto kilka przemyśleń, jak pogodzić nasz reżim treningowy z jazdą w stadzie i nie zwariować.
Strach przed byciem tym najwolniejszym
Zauważyłem, że głównym powodem, dla którego unikamy jazdy w grupie, jest nasze ego. Boimy się, że tempo będzie mordercze, a my odpadniemy na pierwszym podjeździe i wszyscy będą musieli na nas czekać. Albo w drugą stronę – boimy się, że przez czyjś błąd zaliczymy szlif na asfalcie.
To naturalne. Ale paradoksalnie, to właśnie w grupie można znaleźć największy spokój. Kiedy trafisz na ludzi, którzy jadą równym tempem, łapiecie ten dziwny stan flow. Poruszacie się jak jeden organizm. Głowa odpoczywa, a kilometry lecą same.
Jak wcisnąć jazdę grupową w plan treningowy?
Jeśli masz rozpisany trening co do wata i zaplanowaną zakładkę biegową, wiadomo – jedziesz sam. Ale jazda z innymi to idealne narzędzie do dwóch konkretnych rzeczy:
-
Długie wyjeżdżenia: Kiedy musisz po prostu spędzić na siodełku trzy czy cztery godziny w strefie drugiej. Samemu można od tego usnąć z nudów. W grupie nawet nie zauważysz, kiedy minie setny kilometr.
-
Aktywna regeneracja: Chowasz się głęboko w peletonie, łapiesz się na koło, cieszysz się draftem i oszczędzasz nogi, podczas gdy inni rozcinają powietrze z przodu. Czysty zysk.
A jeśli potrzebujesz akcentów? Zawsze możesz wyjść na zmianę, pociągnąć grupę mocniej przez kilka minut i grzecznie wrócić na tyły. Tylko błagam – nie odjeżdżaj im na kilometr z dzikim uśmiechem, bo to najkrótsza droga do tego, żeby więcej cię nie zaprosili.
Zostaw miecz świetlny w domu
Na koniec sprawa absolutnie fundamentalna. Jeżeli masz rower czasowy, to jest on wspaniały, szybki i prawdopodobnie bardzo drogi. Ale to sprzęt do jazdy w pojedynkę. Wpadanie na rowerze TT na grupową ustawkę to jak przyjście z nożem na bitwę na poduszki – niebezpieczne dla otoczenia i po prostu nietaktowne. Kropka.
Jeśli masz szosę z lemondką – spoko, ale w grupie trzymaj ręce na klamkach, a nie na przystawce. Bądźmy przewidywalni.
Wniosek do porannej kawy
W ostatecznym rozrachunku rower to tylko dwa koła i kupa karbonu, za którą zapłaciłeś zdecydowanie za dużo, żeby teraz używać jej tylko do samotnego cierpienia w piwnicy. Jasne, solo będziesz szybszy na papierze i prawdopodobnie spalisz o trzy kalorie więcej, bo nikt nie zasłoni Cię przed wiatrem. Ale to w grupie dowiesz się, że nawet najcięższy podjazd smakuje lepiej, gdy na szczycie ktoś rzuci suchym żartem o Twoich „kosmicznych” butach.
Więc idź, znajdź peleton, zostaw swój bolid do jazdy na czas w garażu i po prostu pojeźdź z ludźmi. Licznik i tak wszystko zapisze, a Ty przynajmniej będziesz miał co opowiadać przy kawie, zamiast po raz kolejny analizować wykresy, których i tak nikt poza Tobą nie rozumie. Bo w triatlonie, tak jak w życiu – niby startujesz sam, ale meta smakuje najlepiej, gdy masz z kim przybić piątkę, zanim jeszcze zdążysz wyłączyć Garmina.
Zawody, o których mowa
w artykule.
Najczęstsze pytania.
Czy jazda w grupie nie zepsuje mi starannie zaplanowanego treningu?
Nie, jeśli potraktujesz ją jako „long ride” w tlenie lub jazdę regeneracyjną. Wystarczy schować ego do kieszeni i trzymać się środka stawki, zamiast co chwilę skakać do przodu.
Czy mogę zabrać rower czasowy (TT) na wspólną jazdę z kolarzami szosowymi?
Krótka odpowiedź: nie. Długa odpowiedź: nadal nie. Rowery TT są mało zwrotne, a pozycja na lemondce uniemożliwia szybką reakcję na hamulce. To kwestia bezpieczeństwa Twojego i innych.
Co jeśli grupa będzie dla mnie za szybka?
Zrób research przed wyjazdem. Większość grup ma określone tempo (np. średnia 25 lub 30 km/h). Lepiej na początek wybrać grupę wolniejszą i cieszyć się jazdą, niż odpaść po 5 kilometrach i wracać do domu w jeszcze gorszym humorze.
Czy lemondka na rowerze szosowym jest dopuszczalna w grupie?
Możesz ją mieć przykręconą, ale pod żadnym pozorem nie kładź się na niej, gdy jedziesz w peletonie. W grupie dłonie zawsze trzymamy na klamkach hamulcowych.
Po co mam jeździć z innymi, skoro na zawodach i tak jadę solo bez draftingu?
Jazda w grupie uczy przewidywania ruchów innych, poprawia technikę pokonywania zakrętów i buduje odporność psychiczną. Poza tym, rozmowa z żywym człowiekiem jest znacznie ciekawsza niż gapienie się w cyferki na trenażerze przez 3 godziny.
Dołącz do
w Ligi Triathlonu już dzisiaj!
Ranking, mapa triathlonu, automatyczny import wyników, śledzenie formy ATL/CTL/TSB i wykrywanie życiówek.
Zarejestruj się
